ترجمة بولندية لمجموعة "سراب الغواية" للشاعر الفلسطيني يوسف شحادة
 
الشاعر د يوسف شحادة والشاعرة كاتاجينا غجيشاك
 
كراكوف بولندامن موفد الصفصاف :06-06-2009

 تحت عنوان "سراب الغواية" صدرت عن "دار "مينياتورا"، في العاصمة الثقافية البولندية كراكوف، مجموعة شعرية من أعمال الشاعر الفلسطيني يوسف شحادة مترجمة إلى البولندية برعاية وتمويل "غولدن دزرت فونديشن. وقد ترجمت المستعربة البولندية داريا أرسينيتش شورمان قصائد هذا الديوان من العربية. وضم الديوان مجموعة من قصائد الشاعر توزعت على 80 صفحة وتخللتها رسوم للفنان والروائي الفلسطيني محمود شاهين. هذا وقد أقيم حفل توقيع الكتاب "سراب الغواية" في إحدى قاعات "دوم بولونيا" في قلب مدينة كراكوف. وألقى الشاعر يوسف شحادة قصائد من الديوان باللغة العربية، وألقاها بالبولندية الشاعرة كاتاجينا غجيشاك والموسيقي أنتوني بيلخ الذي عزف تقسيمات على العود من وحي قصائد هذه المجموعة الشعرية. وقد تمكن الحضور من مشاهدة صور للوحات الرسام والروائي الفلسطيني محمود شاهين، حيث عرضت في صالة خاصة.

شارك في الأمسية الكاتب الفلسطيني نضال حمد ممثلاً عن منتدى من المحيط الى الخليج الذي يضم مجموعة كبيرة من الأدباء والشعراء والمثقفين والكتاب العرب. وسافر خصيصاً من أوسلو الى كراكوف في بولندا للمشاركة مع الزميل يوسف شحادة في امسيته المذكورة. هذا وأهدى الشاعر شحادة احدى قصائد ديوانه الى الزميل حمد.

 حضرت الأمسية نخبة من المثقفين البولنديين بالأضافة للبروفسورة بربرا ميخالك بيكولسكا رئيسة قسم اللغة العربية في جامعة ياغيلونسكي العريقة. كذلك عضو من البرلمان البولندي ومجموعة من الشعراء والكتاب والعاملين في هذا المجال. بالإضافة لبعض الفلسطينيين والعرب المقيمين في كراكوف. والقيت كلمات عديدة في الأمسية لممثلين عن دار النشر والتوزيع التي رعت الأمسية، وكذلك تحدثت المستعربة البولندية داريا أرسينيتش - شورمان التي قامت بترجمة القصائد الى البولندية.


من أجواء الديوان:
 
الشاعر يوسف شحادة والمستعربة داريا أرسينيتش وأحد الشعراء البولنديين

توقيعات


الوردة
....
جرح
في أشجان دمي.
أغفت
فتفتّح
أبيضها
رمقا
في أنفاسي.

الكوكب
.....
نقطة ضوء
خافتة
تحبو
في ذيل البعد
على غربة أرض
تقفز
في أحداقي....
جانب من الحضور وفيه البرفسور بربرا ، الكاتب نضال حمد ، الناشر هيثم عبيدات وآخرين

القمر
.....
بلطف
يطعن
قلب
سمائي المحزونة
وينام
بخنجر
أفكاري

الظلمة
.....
بئر
موحشة
عطشى
تستدرجني
بلهاث القلق
إلى قبو
نشيدي الأول....

يطير الهواء
.......
يطير...
يراود بحر المجرات
عن نجمة غاويةْ...
يطير
يطير..
هناك هواه...
هنا الهاويةْ!

ثمة نملة
......
تهاوى فوقها جدارْ
ثمة قبر
لا كتابة عليه
لا زهور.. لا رخامْ
لا شيء... إلا
بقعة من دمها
وريشة عنّفها الهواءْ.
الموسيقار البولندي أنتوني بيلخ
عواء
......
يدقّ النوافذ
والحُلُمَ المُحتضرْ
صهيل على الباب
لا بل نحيبْ
رضيع وراء الظلال
يفتش عن أمه
يمتطي حُلُما من حليب!

لوحات الفنان الفلسطيني محمود شاهين
 
شهيد وطن

على شقائق الخزامى
كتبـوا إسـمكْ
على خرائب اليتامى
رسمـوا خـدّكْ
الوطن الضائع صيدٌ
اشترى سـهمكْ
على دروبه قوافـل
بكـت صـدّكْ !
 
همسة إلى شوبان

شوبان
بلا أجنحة
طار الولهُ
إليك
بعمر
يكبر في شرفة موسيقاك...

شوبان
تهادى لحن من أعلى
وإلى أعلى
يزداد سماءً وسموّا
أدعوه لألقاك...

أنبيّي
في قلبي
تتوارى بعض رؤاكَ
فطِرْ
منّي
وإليّ
بلا قلق وبلا أجنحة...
ورماد...

كيف تقوم بموسيقاكَ
لهيبا
يشعل فيّ ذؤابة وجد
ينطفئ عميقا...!
وتدقّ بأثر الروح
شبابيك الأشواق
وتدخل

أنبيّي
طِرْ بسماكَ...
إليّ
ومني...
........
الآنَ
الآنْ...
شوبان..
 


موت شمس

كما الشمس الجريح
تضمّد الكون الحزين
أهدهد الحزن الغريق بنهر آثامي
تموت الشمس في عمدان مقبرتي
أنا الميْت المسمّى بين قبّرتين
أرتاد الردى في غربتين
تناديان
حطاميَ المسكون في رمد البلاد
فلا تسلني
عن شروق ضاع في أصص الغروب!
ولا تسلني
عن غروب ضلّ قهوة شمسه الأولى
ومات على ظلال الشرق شرقا
ثم شرقا ثم شرقا...
دون إشراق ودون دموع....!

موت شاعر
و... كما يموت الحقل في دمع السراب
تموت في قلبي كما ألم الكمنجاتْ
وكما تعود الطير في الأفق الأخير
إلى سماوات الغبار الأوّل الممتدّ
في أعشاش جثمان المجرّاتْ
تتقدّم الخطوات عائدة إلى كلماتك المرفوع
معبدها على أنقاض نبضي والمسافاتْ
و... كما أحبك
أعشق الموت الذي غدرت به سبل الحياة
فمات... ما ماتْ..
وكما أحبك
أمقت الموت البليد يراوغ الرمق الأخير
ويقطف الثمر المدمّى في سويعاتْ
و... كما تعاف الموت
أعشق ظلك المرصود في نبض الحياة
إذا الحياة توضّأت بدبيب هذي الأرض
في نور السماواتْ...

موت ظل

في لحظة...
أبصرت ظلي
في ضلال ينحني...
في لحظة
مدّتْ مُدى الموت البريء بياضَها كوناً
تخامره روابي قطنها المنفوش
في عينيّ
قلت لظلّيَ المرهون في شمس المسافات الحزينة:
لا تعاتبْني!
أنا المولود من ظفر الرحيل المستبدّ بخيمة النسيان
أختلق الأسى في برق نيسان الخجول
يعاتب الأرواح في صلوات تمّوزَ الطريد
وأنا طريد مثله
"وحظيرة الغنم القصيّة في مهبّ الريح"
قلت: أنا الطريد
فلا تعاتبْني!
وُلدْتُ على عُبوّة مهجر
في أضلعي انفجرت روائحها
اندلقْتُ على مداري سائلا في نهر أسئلة الصدى
ومَدىً أمامي ناهض يستوقد الآلام والأحلام..
لا تحزن!
لِظلّيَ قلتُ حين دعا إليّ سهام وحدته
حبيبي نم سويعات بدمعي
واترك الموت النظيف يقاسم الروح الخطايا
والخبايا
قال:
يا ليت الشظايا تجمع الشمس الحزينة في المرايا
كي أرى طيفي مدادا يحتويني في مداه غلالة...
يمتدّ في عينيّ ريشٌ صاعدٌ
مستطرف في مدّه حدّ البياض...
الموت أبيضُ... قلت.
أحمرُ... قال بل هو قرمزيٌّ...
فليكن حتى بلون النار والنارنج
كالقزح المبلل بالندى
قالت عجوز من نحاس شائب
ليكن كما شاء الردى
قال العجوز المبتلى بملالة الأبد الأحدْ
ليكن كما شاء الأزلْ
مستوطنا ريش الشحوب ونابتا
في ظل أهواء الرخام
وسقط أوراق الأملْ
قالت عجوز من بياض ٍ فضّة:
هو ظلك الممتدّ في جذر الحقيقة
ما وراء الشمس مأواه البهيّ
فقلت: إني ظله
في ظله أبصرت ربي موقدا
رحم الحياة......
كأنني ظل لظل يبصر الأبد المريب
ويرعوي
في خيبة...
في لحظة
أبصرت ربي
في جلال يستوي...!






 

PIEŚNI KUSZENIA







Rytmy


Roża

rana
w mojej krwi
zasnęła
a jej biel
rozkwitła
ostatnim tchnieniem
w moim oddechu




Planeta

kropla światła
blada
pełza
w ogonie dali
na obczyźnie ziemi
podskakuje
w moich źrenicach



Księżyc

delikatnie
i z wyczuciem godzi
w serce
moich smutnych niebios
i zasypia
w kindżale
moich myśli







Mrok

studnia
opuszczona
spragniona
uwodzi mnie
westchnieniem niepokoju
do podziemi
mojej pierwszej śmierci




Powietrze

...lata...
pragnie by kusząca gwiazda
oddała się morzu galaktyk
...lata...
...lata...
tam jest jego namiętność
tutaj jest przepaść




Mrowka

na nią zwalił się mur
grob bez liter
bez kwiatow
bez kamienia
nie ma nic
tylko plama jej krwi i piorko
rozdarte na strzępy powietrza




Wilczy skowyt

puka do okien
w umierający sen
hałas za drzwiami
nie...to tylko szloch
niemowlę szuka swojej matki
za cieniami
dosiada mlecznego snu



Ojczyzna

Na płatkach kwiatow
skrzydłach tulipanow
napisały twoje imię
na gruzach sierot
malowały ci policzki
utracona ojczyzna
jest zwierzyną
wykupiła twoją strzałę
na jej drogach
płaczą karawany
bo je odrzuciłeś


Szept dla Chopina

Chopin
bez skrzydeł
leci do ciebie namiętność
zaklina w sobie całe życie
ono czerwieni się w promieniach
tarasow tej muzyki
Chopin
melodia pnie się coraz wyżej wyżej
płynie powoli w gorę w gorę
staje się coraz wyższym niebem
zapraszam ją by spotkać ciebie
moj proroku
w moim sercu
żyjesz własnym pulsem
odleć ode mnie
do mnie
bez niepokoju i bez skrzydeł
bez...popiołu

Swoją muzyką
zmartwychwstajesz płomieniem
on rozpala we mnie
ostatnią plamę melancholii
i naraz gaśnie gdzieś w głębinach
ty śladem duszy pukasz
do okien nostalgii
i wchodzisz
moj proroku
leć teraz swoim niebem
do mnie
ode mnie
teraz...
teraz...
Chopin



Śmierć słońca

Tak jak zranione słońce
opatruje smutny wszechświat
kołyszę smutek zatopiony
w rzece moich grzechow
słońce umiera w kolumnach
mojego cmentarza
Ja, martwy, ktoremu nadano imię
pomiędzy dwoma wroblami
tułam się
w dwoch obczyznach
w śmierci
one wzywają moj proch
żyjący tam w popiele krain
więc nie pytaj mnie, proszę
o wschod słońca
ktory zgubił się w donicach zmierzchu
i nie pytaj mnie o zmierzch
co zgubił swoje pierwsze słońce
umarł gdzieś na cieniach wschodu
bez rozkwitania, błysku i bez łez...
na wschodzie, wschodzie, wschodzie...


Śmierć poety

I tak jak pole umiera we łzach mirażu
gaśniesz w moim sercu niczym bol skrzypiec
I tak jak ptaki powracają
w ostatnim horyzoncie
do gwiezdnego pyłu
ciągnącego od niebios
do martwych galaktyk
kroki mkną do przodu
powracają do twych słow
ich świątynia stoi wysoko
na gruzach mego pulsu i przestrzeni
I tak jak cię kocham
uwielbiam śmierć
ktorą zdradziły szlaki życia
umierała ... nie umarła
I tak jak cię kocham
nie znoszę śmierci
ktora się bawi ostatnim tchnieniem
ktora zrywa jagody krwawe
w kilka godzin
I tak jak ty masz dosyć śmierci
ja wielbię twoj cień naznaczony
w tętnie życia
kiedy się życie obmywa szelestem ziemi
w światłości niebios


Śmierć cienia

W okamgnieniu
ujrzałem moj cień
pochylony w błądzeniu
w okamgnieniu
kłosy niewinnej śmierci
rozciągnęły swe światło jak wszechświat
zabielony falującą bawełną
potarganą w moich oczach
powiedziałem mojemu cieniowi
więzionemu w słońcu smutnej dali:
- Nie miej do mnie żalu!
Ja zrodzony pod pazurem podroży
w namiocie zapomnienia
wymyślam smutek błyskawicy
nieśmiałego Nisana*
on w modlitwach niesie żal
do wygnanego Tammuza**
A ja, jak on wygnany
jeszcze daleko mi do wiatru
powiedziałem:
- Jestem wygnańcem, nie miej do mnie żalu!
przyszedłem na świat na wulkanie obczyzny
wybuchły we mnie jego zapachy
rozlałem się na mojej orbicie
w rzece płynącej echem pytań
przede mną przestrzeń
rozpala wszystkie bole i marzenia
- Nie smuć się, powiedziałem mojemu cieniowi
gdy posyłał do mnie strzały samotności
- Moj kochany, zaśnij choć na chwilę w moich łzach
i pozwol czystej śmierci dzielić się ze mną grzechami
powiedział:
- Och, gdyby odłamki skupiały słońce w lustrach
żebym mogł ujrzeć moją zjawę jak atrament
otulający mnie niczym zasłona
w moich oczach rozciągają się piora
płyną cicho do granicy bieli
- Śmierć jest biała, powiedziałem
- Czerwona, odrzekł
- Nie, ona jest karmazynowa
- Niech będzie nawet w kolorze ognia i pomarańczy,
jak tęcza przemoknięta rosą, powiedziała staruszka w siwej miedzi
- Niech będzie tak, jak chce śmierć podczas wojny,
powiedział starzec dotknięty wieczną nudą
- Niech będzie tak, jak chce wieczność,
niech mieszka w piorach bladości,
niech rośnie w zachciankach marmuru
i opadłych liściach, powiedziała staruszka w srebrzystej bieli
To twoj świetlisty cień,
wnika głęboko w korzenie prawdy
jego przystanek jest za słońcem
powiedziałem:
- Jestem jego cieniem
w jego cieniu ujrzałem boga
wzniecającego łono życia
jakbym był cieniem, ktory widzi
wieczność wątpliwą
i nawraca się
w rozczarowaniu
w okamgnieniu
ujrzałem mojego boga
siedzi na tronie
prostuje się dostojni
 


* Nisan pierwszy miesiąc roku u Asyryjczykow w ktorym świętują zmartwychwstanie boga Tammuz.
** Dumuzi, Tammuz, Tamuz w mitologii mezopotamskiej bog-pasterz, małżonek bogini Isztar (Inanny), skazany przez nią na pobyt w świecie podziemnym. Czczony też jako bog wegetacji.

        



 

سراب الغواية للدكتور يوسف شحادة بالبولندية

25-05-2009

كراكوف - الصفصاف الجمعة 22-05-2009 : برعاية وتمويل "غولدن دزرت فونديشن" و بيت الثقافة "بدغوجي" ودار "مينياتورا" سيقام حفل توقيع ديوان "سراب الغواية" للشاعر يوسف شحادة في إحدى قاعات "دوم بولونيا" في قلب العاصمة الثقافية البولندية كراكوف. وقد ترجمت قصائد هذا الكتاب من العربية المستعربة البولندية داريا أرسينيتش شورمان. وستلقى قصائد من الديوان باللغتين العربية والبولندية، وسيعزف الموسيقي البولندي أنتوني بيلخ تقسيمات على العود من وحي الديوان الشعري. وسيتمكن الحضور من مشاهدة صور للوحات الرسام والروائي الفلسطيني يحيى شاهين، التي ضم الديوان جزءا منها، حيث ستعرض في صالة خاصة.


Zdjecia - foto - صور